Jaki był dla mnie ten 2013 rok?
Przede wszystkim zleciał jak z bicza strzelił. Nie wiem jak Wam, ale mi w tym roku robota paliła się w rękach. Dużo zmian osobistych, ale też dużo decyzji życiowych, które podnoszą mój beatbox na inny poziom.

Wydarzenie nr 1 to zdecydowanie książka.
„Human Beatbox – Osobisty Instrument” wydałem w czercu 2013, a zbierałem się do jej napisania co najmniej od 2006 roku, w 2012 była już skończona, tylko zamuliła w czeluściach mojego dysku twardego, bo jeszcze kilka zdjęć nie zrobione, bo jeszcze wywiad nie dosłany itp. „STOP!” powiedziałem i w końcu doprowadziłem robotę do końca. W tej chwili nieźle sprzedaje się drugi nakład, a tłumaczenie książki na angielski jest na ukończeniu i na początku 2014 atakuję beatboxowo cały anglojęzyczny świat!

Wydarzenie nr 2 – dalsze torowanie drogi beatboxowi jako użytecznej formie wokalnej.
Zależy mi jak cholera, żeby w końcu opinia publiczna przestała kojarzyć beatbox z zakapturzonymi dresami, rozpoznając w nim dojrzałą formę wokalną. Dlatego przyjmuję zaproszenia do przeróżnych programów, robię akcje promocyjne i rozmawiam o beatboxie z ludźmi, którzy normalnie nie mają z nim nic wspólnego. W radiowej Dwójce rozmawiałem o alternatywnej edukacji muzycznej z Tadeuszem Wieleckim, dyrektorem Warszawskiej Jesieni. W „Zorce” Studia Polskiego Radia udźwiękawiałem beatboxem spektakl dla dzieci. W radiowej Trójce od kilku miesięcy prowadzę cyklicznie mini-moduł o dykcji dla dzieciaków rozwijanej za pomocą beatboxu. Na jednym z firmowych dżobów grałem z chórem gospel Sound and Grace. Ostatnio robiłem warsztaty z beatboxu i wystąpień publicznych dla dzieciaków z Pragi Północ.

Wydarzenie nr 3 – raczej proces, do którego powoli dojrzewam.
Aby wprowadzić szerszy odbiór beatboxu w kraju i za jego granicami, trzeba myśleć globalnie. Warsztaty dla firm, szersza ekspozycja w mediach, kontakty z większym biznesem. Dość ziomalskiego grania za 300zł na imprezie z budżetem wartości dobrego samochodu! Postanowiłem śmielej odmawiać, jaśniej precyzować klientom czym się zajmuję („Nie, nie jest to tylko zabawa. Tak, można się wielu rzeczy nauczyć! Tak, docieram do ludzi w każdym wieku”.) i brać większe stawki. Uprzedzając opory mojego wewnętrznego hip-hopowca, mówię – tylko w ten sposób środowisko biznesowe i rozrywkowe będzie nas szanować. Jesteśmy profesjonalistami i traktujmy się tak! Oczywiście jest druga strona monety – oznacza to koniec spóźnień, dokładne ustalenia sprzętowe, próby dźwięku na czas, doskonałe przygotowanie materiału i trzeźwość myślenia przed, w trakcie, i po występie.

Wydarzenie nr 4 – współpraca z Rolandem/Bossem.
Zadzwonili do mnie, teraz promuję looper Boss RC-505, dostałem go kilka miesięcy przed światową premierą i robię co jakiś czas warsztaty z jego użycia dla beatboxerów. Cieszę się, że wreszcie beatboxer znalazł się wśród tzw. endorserów sprzętu w Polsce – muzyków grających na konkretnych sprzętach konkretnej firmy. Na świecie te role pełnią Ricoloops i DubFX. I firma się tym chwali na swojej stronie i wspierając muzyków przy różnych akcjach! Nie jest to korporacyjna relacja jakie zdarzały mi się w przyszłości. To bardzo zdrowy organiczny wzrost i duże możliwości na przyszłość.
Podsumowując, bardzo sobie cenię mijający właśnie rok i nie mogę doczekać się owocnego 2014!
Czego i Tobie serdecznie życzę!
Patryk TikTak Matela
